– LOT powinien postawić na wzrost bazujący na rosnącej fali popytu w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej oraz budowie atrakcyjnych połączeń transferowych dla pasażerów z Indii, Bliskiego, Wschodu, Kaukazu i Azji Centralnej. Jeśli będzie mógł skorzystać z nowego lotniczego hubu jak projektowane CPK, powinien tę szansę na sukces wykorzystać – przekonuje Maciej Wilk, dyrektor operacyjny Flair Airlines i były członek zarządu PLL LOT.
Rynek Lotniczy: Jakie są perspektywy rozwoju rynku lotniczego w Polsce? Czy są one na tyle dobre, że powinniśmy myśleć o budowie nowego lotniska?
Maciej Wilk, Flair: Rynek lotniczy będzie rósł i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jest to ściśle związane ze średnim dochodem rozporządzalnym w społeczeństwie, a ten w Polsce i w regionie bezustannie rośnie. Nie licząc wyjątkowej sytuacji, jaką był COVID, od 20 lat, tj. od czasu przystąpienia do Unii Europejskiej, idziemy zgodnie z linią trendu, a średnioroczna stopa wzrostu rynku wynosi 14%. Mimo tego nasza skłonność do latania jest ciągle znacznie mniejsza niż na zachodzie. Na jednego Polaka przypada 1,3 podróży lotniczej na rok, podczas gdy w Niemczech czy Francji jest to bliżej trzech podróży rocznie.
Przyjmując, że Polska gospodarka będzie się rozwijała w tempie tylko 2,5% rocznie to przy 25 tys. dolarów PKB per capita w roku 2040 powinniśmy spokojnie osiągnąć wskaźnik na poziomie 2,6 podróży rocznie, a to dałoby rynek na poziomie 100 mln pasażerów rocznie.
Wzrost PKB to jednak nie wszystko. Coraz częściej ostatnio podnoszone są kwestie szybkiego starzenia się społeczeństwa.
To oczywiście ma znaczenie. Jednak warto pamiętać, że za 20 lat współczesny 45-latek będzie w Polsce „seniorem” i żył dłużej, z większą otwartością do latania niż obecny 65- czy 70-latek. Po drugie, możemy przyjąć, że – mimo kryzysu demograficznego – do tego czasu będziemy nadal mieli jakieś 35 mln mieszkańców. Otwarte pozostaje też pytanie o skalę migracji. Te czynniki będą miały wpływ raczej na decyzję o ewentualnej rozbudowie nowego lotniska. Już teraz widzimy, że potrzebujemy portu pozwalającego na obsłużenie 35-40 mln pasażerów. Poza tym to ma być lotnisko hubowe, czyli zapewniające możliwość wygodnych przesiadek i z założenia obsługujące wielu pasażerów spoza Polski.
Każde państwo, które chce się rozwijać i budować silną gospodarkę potrzebuje łączności ze światem, potrzebuje lotniczego connectivity. Bez tego nie będziemy w stanie pozyskiwać inwestycji zagranicznych, a nasze firmy nie będą poszerzać obecności na innych rynkach. Tu nie chodzi tylko o prestiż i soft power, czego pomijać nie wolno, ale przede wszystkim o twardy biznes. Bez connectivity nie ma rozwoju. Bez własnego silnego przewoźnika lotniczego zakorzenionego w efektywnym lotniczym hubie, nie zapewnimy optymalnego skomunikowania Polski ze światem. Tego nie da się osiągnąć w systemie point-to-point.

Dodaj komentarz